Informacje
STRONA GŁÓWNA
O nas
Kursy nurkowania IANTD
Kalendarz wyjazdów 2012 r
Galeria Filmów
Bałtyk
Jeziora
Kamieniołomy
Szwecja
Francja jaskinie
Schwalefeld
Egipt
Malta
Chorwacja
Willingen
Relacje
Relacje z wyjazdów
Relacje z kursów
Ekspedycje
Galeria zdjęć
Polska
Niemcy
Egipt
Zdjęcia z kursów
Graf Zeppelin 2010
Budapeszt 2010
Nie tylko nurkowanie
Francja - jaskinie
PSCR TP
Ławica Słupska
Akademik Karpinsky
Majorka 2012
Estremar Francja kwiecień 2012
14-15.12.2008 Miltitz - pierwsza odsłona
  HOME    Relacje z wyjazdów      14-15.12.2008 Miltitz - pierwsza odsłona    

Miltitz

 

Kopalnia

Początki wydobycia wapieni w Miltitz datują się prawdopodobnie na XV wiek. Pierwsze dokumenty rodziny von Heynitz dotyczące kopalni datują się na 1571 r.

Aż do XVIII w. prowadzono tu sezonowe wydobycie w miesiącach letnich. Następnie rola kopalni wzrastała ze względu na surowiec o wysokiej jakości m. in. „miltitz marmor”. Kopalnię eksploatowano aż do lat trzydziestych XX w. kiedy wyczerpanie złoża i problemy z odprowadzeniem wód kopalnianych doprowadziły do zaprzestania działalności górniczej. W roku 1943 podjęto próbę umiejscowienia tu podziemnej instalacji do krakingu benzyny oraz fabryki części do silników lotniczych. Fundamenty instalacji widoczne są do dziś w jednym z jeziorek hali głównej.

Być może istniały plany otwarcia w Miltitz fabryki ciężkiej wody, ale brak jakiegokolwiek potwierdzenia tej legendy.

W 1944 r obiekt został ostatecznie zamknięty. Po wojnie wykorzystywano infrastrukturę kolejową i magazyny kompleksu.

Pierwsze nurkowania w kopalni odbyły się w roku 1997, po uzyskaniu odpowiednich pozwoleń. Od tego czasu infrastruktura nurkowa jest stale rozbudowywana. Obiekt wykorzystywany jest także jako hala koncertowa o wyjątkowej podobno akustyce. Wreszcie wycieczki oprowadzane są po suchej części koplani.

bergwerk_8_altesfoto1919.jpg
 

bergwerk_8_altesfotoblauerbruch.jpg 

bergwerk_8_altesfotooefen.jpg 

kilka starych fotek

 

PC1300510001.JPG 

 pneumatyczny świder

 

PC1300580001.JPG 

sztolnia główna (dolna) aktualnie

 

wejście do sztolni górnej 

 

PC1300810001.JPG 

 

PC1300820001.JPG 

 wejście do i sama sztolnia górna


Nurkowanie

Sława nurkowa miejsca nie umknęła naszej uwadze i od dawna planowaliśmy tę wyprawę. Już we wrześniu domówiliśmy z Udo terminy przyjazdu. Jak się okazuje wczesne zaplanowanie nurkowań jest niezwykle ważne aby w ogóle dostać się do wody. Ciągną tu jaskiniowcy z całej Europy i co weekend, w sezonie listopad –marzec nurkuje tu 20-30 osób. Wymagane jest wysłanie dość szczegółowego zgłoszenia i cierpliwe oczekiwanie na odpowiedź. Później okazało się, że Udo jest elastyczny i pewne modyfikacje teamu są akceptowane. Ma to szczególne znaczenie w wypadkach losowych, co i nam się przydarzyło. W miejsce Marka, który nieco okulał i nie chciał machać tylko jedną płetwą, zaprosiliśmy Konrada, który nie przepuszcza okazji wejścia do dziury w ziemi. Konrad, który rozpoznał teren wcześniej sprzedał nam kilka przemyśleń o gazach, logistyce i ogólnym wrażeniu miejsca.

Zajechaliśmy zatem w piątek do Miśni, która znajduje się 15 min jazdy od kopalni. Tu ustanowiliśmy kwaterę i przygotowaliśmy się kulinarnie do działań w sobotę. Właściciel pensjonatu najpierw wziął nas za angoli – ach, ten akcent! Później rozpoznawszy narodowość szybko sięgnął do chłodziarki z winem.

Rankiem o godz. 9-ej minut pięć stanęliśmy na parkingu przed wejściem. Było już całkiem sporo aut. Prawdą jest, że desperados nocują tu na parkingu bez względu na temperaturę otoczenia. Coż nurek nie może być jak guma miętki.

 

PC1300540001.JPG 

 na parkingu

 

PC1300630001.JPG 

 wejście do sztolni głównej

 

PC1300570001.JPG 

 spacerkiem jakie 100m w dół i potem w górę

 

PC1300610001.JPG

jeziorko wejściowe


 

PC1300460001.JPG 

 okoliczności sali głównej

Sprawnie złożyliśmy szpej i hajda do wody. Konrad wyposażony w kamerę, a ja z dodatkową latarką do doświetlania okoliczności przyrody.

Pierwsze nurkowanie, dla mnie zapoznawcze, poświęciliśmy zwiedzaniu poziomów pośrednich i płytkich tzn. do maksymalnej głębokości 44m. Czas całkowity 94min.

Wrażenie powaliłoby mnie z nóg, gdybym nie lewitował w wodzie, której nie widać. Kopalnia jak nie kopalnia. To raczej jakaś katedra z licznymi kolumnami podpierającymi strop. Właściwie jest tu tylko jeden korytarz o pojedynczym wejściu, reszta wyrobiska jest podziurawiona licznymi, szerokimi prześwitami.

Pewne zakłopotanie wywołują dość niechlujnie założone poręczówki. Poza główną grubą liną w korytarzu na 6m występują jeszcze liczne linki o różnej grubości i kolorze, ale bez myśli przewodniej.

Główna poręczówka ma tą zaletę, że przez cały czas zalega kapkę poniżej 6m i biegnie dość długim odcinkiem od jeziorka do jeziorka, przez co nawet długie deko na tlenie nie nudzi się nic a nic. W jeziorku przeciwległym do wejściowego podziwiać można fundamenty instalacji do krakingu benzyny.

Prawdopodobnie zaporęczowana jest tylko mała część kopalni. Większość czeka na swoich eksploratorów. Ślady powyższych są widoczne i miło było rozpoznać strzałę ze swojsko brzmiącym „Majki”.

W ramach zapoznania zwiedziliśmy wspomniany ślepy korytarz z odpoczywającym pod ścianą kolegą Kościejem - upiorne wrażenie! Wykonawcy pomysłu zabrakło jednak odwagi do ustawienia obok trumny. To by było memento!

 

Drugie nurkowanie służyło rzuceniu okiem na część głęboką. Trwało także dość długo bo 84 min. Dobrnęliśmy do dna na początku najgłębszej i największej sali. Mój głębokościomierz pokazał 58m. Zorientowaliśmy się o co biega, rzuciliśmy okiem na groźnie wyglądającą grubą warstwę mułu i po kilku minutach zaczęliśmy wypłycać się zwiedzając kolejne poziomy.

Ponownie wycieczka w części płytkiej i rzut oka na jedyne tu miejsce z dekoracjami iście jaskiniowymi. Tak, proszę państwa, w ciągu niewielkiego czasokresu eksploatacji kopalni uformowały się już delikatne makarony nacieków.

Przy wyjściu z wody powitała nas przemiłym uśmiechem Fraulein z listą uczestników – pierwszego dnia zakonspirowana tak, że w ogóle jej nie było. Kiedy wchodziliśmy do wody chciała położyć się jak Rejtan u drzwi z zawołaniem „where is your guide?!”. Tylko Udo skrócił potencjalnie jałową dyskusję krótkim „alles OK.”

 

Wyjechaliśmy zauroczeni miejscem nurkowym, oczarowani Miśnią, rozbawieni do łez cenami tamtejszej porcelany (4500eur za mizerny bibelocik, 1500 za paterkę na cukierki).

Tradycyjnie: wrócimy tu na pewno!





Newsletter
Podaj adres e-mail,
na który chciałbyś otrzymywać wiadomości.
adres e-mail::

Zapisz
Wypisz      
Nasi partnerzy





Copyright © www.born2dive.pl 2007-2012 Liczba odwiedzin: 205813
CMS System powered by media-projekt.pl