Informacje
STRONA GŁÓWNA
O nas
Kursy nurkowania IANTD
Kalendarz wyjazdów 2012 r
Galeria Filmów
Bałtyk
Jeziora
Kamieniołomy
Szwecja
Francja jaskinie
Schwalefeld
Egipt
Malta
Chorwacja
Willingen
Relacje
Relacje z wyjazdów
Relacje z kursów
Ekspedycje
Galeria zdjęć
Polska
Niemcy
Egipt
Zdjęcia z kursów
Graf Zeppelin 2010
Budapeszt 2010
Nie tylko nurkowanie
Francja - jaskinie
PSCR TP
Ławica Słupska
Akademik Karpinsky
Majorka 2012
Estremar Francja kwiecień 2012
IANTD Adv.EANx
  HOME    Relacje z kursów      IANTD Adv.EANx    
Adv.EANx

Zaczeło się od pomysłu i chęci dalszego rozwoju. Wysyłanie maili do znanych instruktorów nurkowania m.in. do Tomka Żabierka i Roberta Klaina. Niestety, terminy lub inne względy nam nie pasowały, ale Robert polecił mi Sebastiana Popka i Łukasza Piórewicza z Gdyni. Znalazłem adres mailowy do Sebastiana na stronie Baltickwrecks i tak się zaczęło….

Wymiana szybka maili z Sebastianem i byliśmy już umówieni. Pytanie do kolegów kto chce robić kurs….odpowiedź – wszyscy. Robert jednak chciał robić u Tomka Żabierka, więc niestety nie braliśmy jego pod uwagę (koniec końców i tak robił u Łukasza), więc został Marek, Bogen i Ja. To jedziemy!!

No, ale bez dodatkowych emocji nie ma zabawy, więc Marek dwa dni przed wyjazdem mówi że nie może jechać (żonka chora w szpitalu). Hmmmm i co teraz jedziemy we dwóch? Czy w ogóle zrobią kurs dla dwóch? I jak my pojedziemy? I co teraz? To były pytania, które nas męczyły na pare dni przed wyjazdem. Marek zadzwonił i oddał nam do dyspozycji swój samochód, dużego Forda Transita-REWELACJA!!. Sebastian powiedział, że zrobią kurs dla dwóch i dodatkowo dadzą nam popływać na skuterach X więc znowu jesteśmy na „koniu”. No, ale na dodatek pękła mi kryza szyjna. No nic, może chłopaki to jakoś załatwią. I załatwili. Santi w jeden wieczór zrobiło kryzę.

Dwa dni przed wyjazdem robimy nurka sprawdzającego na J. Ińsko… tak żeby się rozruszać i pobawić butlami bocznymi.

IMG_4160.jpg

Droga mija szybko i bez problemów, ale emocje w nas narastają, a w głowach przelatuje mnóstwo pytań….czy damy rade? Jak to będzie? Jacy są instruktorzy?

Podjeżdżamy do Łukasza do centrum nurkowego i od razu łapiemy z nim wspólny język. Za pare minut przyjeżdża Sebastian z bardzo "groźną" miną i w nasze serca wkrada się strach. Okazuje się super gościem z ogromnymi umiejętnościami opowiadania historii nurkowych, które słuchamy z zapartym tchem. Chłopaki omawiają co mamy robić na następny dzień i jaki jest plan nurkowań. Po godzinie już jedziemy do naszego hotelu (no może bym go tak nie nazywał, bo do  hotelu mu dużo brakowało) i po drodze robimy zakupy na kolacje. Nerwy przed kursem powodują ze sen nie przychodzi zbyt łatwo.

DZIEŃ 1

Jedziemy do centrum Łukasza z samego rana. Plan zakłada wypłynięcie na wraki, ale na miejscu dowiadujemy się, że pogoda jest kiepska i musimy zostać blisko główek portu. Szybka decyzja Sebastiana i jedziemy na tzw. Delbe.

Jedziemy na przystań w Gdyni i przenosimy sprzęt na łódkę. Łukasz przygotowuje kamerę, którą będzie nas filmować. Omawiamy nurkowanie, które ma polegać na pokazaniu styli pływania i pływalności. Bułka z masłem wiec się nie przejęliśmy za bardzo…. no może troszkę. IMG_4179.jpg

W pięć minut jesteśmy na miejscu i po kolejnych 10 minutach chłopaki wskakują do wody a my po nich, 10 minut później. Widoczność nas nie rozpieszcza i jest około 1-1,5m. Ledwo wiedzę światło Bogena. Chłopaki przygotowali dla nas sznurek zawieszony w toni, wzdłuż którego mamy pływać i po kolei pokazywać style pływania. Za nami krąży Łukasz i filmuje a Sebika wcale nie wiedze. Ogólnie nurkowanie bez większych niespodzianek chłopaki mieli nas sprawdzić. Mieliśmy się wynurzyć, ale my zamiast wrócić do miejsc zanurzenia po poręczówce wynurzamy się w toni pokazując wszystko, co potrafimy….. Chłopaki już dawno są na powierzchni i czekają na nas. Nawet na nasze ładne wynurzenie nie patrzyli tylko Sebik zadał nam pytanie, czemu się wynurzyliśmy nie w miejscu zanurzenia….no ładnie, ciekawe co będzie dalej. Miny mamy jakieś takie „nie tęgie". No nic juto będzie lepiej i na pewno nie damy ciała z miejscem wynurzenia.

DZIEŃ 2

Rano szybkie śniadanko i już jesteśmy u Łukasza. Pogoda znowu nam nie dopisuje i mamy jechać na jezioro jakieś 70 km od Gdyni. W 40 minut dojeżdżamy na miejsce. Jeziorko robi dobre wrażenie i pod woda okazuje się nawet że widoczność jest przyzwoita. Zadania na te nurki to pływanie wzdłuż poręczówki zawieszonej w toni, zabawa z butlami bocznymi, rozwiązywanie problemów: brak gazu, maski itp. Zapowiada się ciekawie, ale damy rade (tak nam się w tym czasie wydawało). Chłopaki wchodzą pierwsi i rozstawiają dwie bojki, a pomiędzy nimi poręczówkę na 5 metrach tak żeby nie było widać dna. Wszystkie ćwiczenia odbywają się albo przodem do poręczówki (tak żeby na filmie było widać czy nie zmienia się głębokość) albo bokiem. No i zaczynamy od stylów pływania, czyli: frogkick, backick, mod frogkick i mod kraul. Po tym relaksacyjnym pływaniu mamy wypiąć, stage i wysunąć go przed siebie, poczekać na znak Łukasza OK i przypiąć go ponownie. No to jest łatwe ćwiczenie, przeciecz to robiliśmy wcześniej. W nerwach zapominamy odwiesić latarek na d-ring i z łatwego ćwiczenia robi się troszkę trudniejsze. Bogen dzięki temu wpioł sobie kabel od latarki pomiędzy butle a niego…hmmm no ładny początek, ale lekcja została nauczona. Nigdy potem nie zrobiliśmy czegoś takiego. Następne było przekazywanie stage do partnera i odbieranie nich od niego. Ja zaczynam wypinam moja butle 40 cuf i daje do Bogena. To ćwiczenie nie sprawia nam większego kłopotu wiec wraca do nas poczucie pewności siebie-nie na długo jak się potem okazało. Potem znowu pływanie wzdłuż linki, choć trochę inaczej tzn. z problemami. Robimy s-drilla z Bogenem jest ok. No i dalej pływamy, ale w pewnym momencie czuje, że wdech jest cięższy niż poprzedni. Co jest k….wa chce wziaść następny... ups nie mam gazu? Pierwsza myśl: „ktoś mi zakręcił zawór”. Co robie sięgam do prawego zaworu i sobie go odkręcam sygnalizując do Bogena ze cos jest nie tak. Bogen podpływa i pyta, co jest? A ja ze już ok i spoko. No, ale chyba nie o to chodziło w tym ćwiczeniu. Wynurzamy się na czas z Bogenem. Mamy się wynurzyć w 7 minucie z 6 metrów. Łukasz filmuje, a Sebika znowu nie widać. Wychodzimy w 8 minucie, ale wynurzenie wyszło nam extra (tak nam się wydaje). Sebik stwierdza ze 6 minut wynurzenia to nie 7 i karze nam powtórzyć. Zanurzamy się i od początku robimy cale wynurzenie. Dobrze że to ćwiczyliśmy wcześniej, nie ma wpadania na siebie, każdy pilnuje swojej głębokości, nie napływamy na siebie ogólnie jesteśmy zadowoleni. No, ale na powierzchni znowu mamy minutę spóźnienia wiec znowu mamy to powtórzyć. No dobra, teraz im pokażemy jak to się robi. I faktycznie robimy wynurzenie i jest ok tym razem. Znowu się zanurzamy, ale mamy odłożyć stage na dno i wynurzyć się na 5 metrow poczekać minutę i się zanurzyć po stage. Zchodzimy na dno i odkładamy butle boczne na dno, niestety nikt nam nie powiedział ze trzeba je przypiać do poręczówki lub linki od bojki żeby ich nie stracic. Wynurzamy się do 5 metrow i po minucie wracamy. Na 8 metrach niespodzianka pełno mułu pływa wokół, widoczność spadła do 20 cm, a tam gdzies pod nami leza nasze stage. Na dnie okazuje się ze jednego brakuje i co teraz? Trzeba go znaleść tylko jak? Za chwilke podpływa jeden z chłopaków oddając nam stage. No i znowu lekcja nauczona- nigdy nie zostawiaj butli bocznych nie przypiętych kiedy je zostawiasz np. w jaskini.

Po wszystkim się wynurzamy, a na górze czekaja już chłopaki i maja dla nas skutery X. wow!!!! Będzie zabawa!!! Krótka instrukcja użytkowania i idziemy pod wode żeby je sprawdzic. No i się zaczęło…..bogen miał za krótka uprząż od skutera i cieżko mu było sterowac, niestety. Ja miałem lepiej wiec duzo latwiej mi było poszalec na nich. X maja super kopa i na prawde można fajnie się na nich pobawic i poszalec. Koniec końców wynurzamy się i kończymy długiego nurka.

Jedziemy do centrum i i robimy krótkie omówienie. Jesteśmy zmęczeni jadac do hotelu nawet nie chce nam się rozmawiac za dużo.

 

DZIEN 3

Okazuje się że pogoda znowu na sie rozpieszcza i znowu jedziemy na jezioro. Tym razem ma być troszke wiecej ćwiczeń i „zasadzek”. Na miejscu standardowo chłopaki rozwieszaja w toni poręczówkę i zaczynamy nasze ćwiczenia. Standardowo pływanie i zabawa stagami, a potem nagle ktos chwyta maja maske i już czuje zimną wode na twarzy….sygnalizuje do Bogna i jednocześnie sięgam po zapas. Chwile potem Bogen już jest przy mnie i trzyma nie za łokiec co daje mi świadomość że jest blisko i kontroluje sytuacje. Zakładam maske i ja przedmuchuje. Jest OK. No to ćwiczenie nam poszło gładko. No i powrót do pływania. Nagle Sebik sygnalizuje brak gazu do Bogena który podaje mu głowny automat a sam przechodzi na backup. Okazuje się że "ktoś" zakręcił Bogenowi zawór od backupu. Bogen próbuje odebrac swój automat Sebikowi, ale ten wcale nie zamierza go oddac….no ładnie się zaczyna robić.Kiedy Bogen odzyskuje automat jest już mocno zmęczony ;-) . No nic zobaczymy co będzie dalej. Znowu pływanie i znowu ktoś mi zakrecił główny automat z którego oddychałem. Sygnalizuje brak gazu, za pare sekund mam już powietrze od Bogena. On sam przechodzi na zapas, w którym jak się okazuje znowu nie ma gazu bo jest zakręcony zawor….małe zamieszanie, dzielenie się gazem co nie wychodzi i znowu dajemy się zabić. Jeszcze kilkakrotnie na tym nurku chłopaki próbuja nas pozabijac, a my próbujemy przeżyć.

Po nurku Łukasz i Sebik wychodza z wody, a my mamy pozwijac bojki. Zmęczenie daje już znać o sobie i zwykłe czynności sa dla nas problemem. Koniec końców dajemy rade choć jak chłopaki zobaczyli jak je pozwijaliśmy to tylko się uśmiechnęli.

DZIEN 4

Wielki dzień, bo rano dowiadujemy się ze uda nam się wypłynąć. SUPER!! W końcu uda się nam zobaczyć jakiś wrak. Jedziemy na nabrzeże i ładujemy sprzęt na łódkę, no może łódeczkę powinienem napisać, jak ktoś widział „Helioxa” (tak się nazywa) to wie dlaczego. Skręcamy sprzęt, sprawdzamy butle boczne, ubieramy ocieplacze i w drogę. Plan jest prosty….mamy poręczować na wraku a problemy same nas znajda. Dostajemy szkolenie jak zakładać i zwijać poręczówkę, jak operować kołowrotkiem, jak się zachować w momencie utraty poręczówki lub jej przecięcia.

No nic proste, ale nie do końca jak się później okaże. Pierwszy wrak ORP „Groźny”. Wrak standardowy często odwiedzany przez OWDziaków, a tu nagle dwóch asów z twinami i butlami bocznymi wskakuje do wody, ale to musialo wyglądać. Ja prowadzę na początku, Bogen za mną idzie po poręczówce. Początek dobry i spokojny bez zbędnych niespodzianek. Sebik robi brak gazu do Bogena, ale poradziliśmy sobie z tym szybko i sprawnie. Zmieniamy się na kołowrotku z Bogenem i poreczujemy dalej. I znowu Sebik ma brak gazu i znowu bez problemu rozwiązujemy problem. Później dochodzi zakręcanie zaworów i cała zabawa się rozkręca. Na deser chłopaki podpływają na skuterach i każą nam się ich chwycić. Bogen łapie Łukasza, ja Sebika i ruszamy. No i w tym momencie zaczyna się prawdziwa zabawa. Skutery w morzu sa bardzo fajna sprawa. Cały wrak opłynęliśmy w 5 minut z minimalnym zużyciem gazu. Co się wychylę za profil Sebika to mi chce siła prądu zdjąć maskę z twarzy. Przelatujemy nad wrakiem na maksymalnym 5 biegu (X maja 5 biegów!!!!) a oczy otwierają mi się mocniej i mocniej z wrażenia. Tak to na pewno jest zabawka dla dużych chłopców. Pewnie gdybym mieszkał w Gdańsku lub Gdyni kupiłbym taki skuter ale Szczecin jest….. hmmmm jak to powiedzieć,,, jest trochę na uboczu w nurkowaniu. Żeby wykonywać bezpiecznie nurkowania na skuterach trzeba się nauczyć planować takie nurki i umieć zachować się w sytuacjach awaryjnych np. jak OOA. Skuter jest doskonałym narzędziem jeżeli już opanowało się techniki pływania i pływalność jeżeli nie, to skuter nie tylko nie pomoże ale i pogorszy sprawe. Tak czy inaczej fajnie go mieć i pewnie go może kiedyś kupie, kto wie?

Ja tu o skuterach a my ciągle jeszcze jesteśmy pod woda J

Z chłopakami na skuterach dopływamy do opustówki i mamy rozpocząć wynurzenie ze zmiana gazów na gaz deco. Wynurzamy się robiąc tzw. switcha na 21 metrach i robiąc założone przystanki deco. Calkiem dobry nurek…

IMG_4197.jpg

Na łodzi nawet się nie rozbieramy z suchaczów tylko płyniemy na następny wrak. Głębokość nie jest duza 18 metrów i zaczynamy od poręczowania. Bogen zaczyna, ja ide po poręczówce za nim. Nagle widze światło poziomo machające i szybko się dziele gazem z Sebikiem symulującym brak gazu. Bogen blokuje kołowrotek i ustawia się do nas 90 stopni, żeby asekurowac. Uspokajam „biorcę” tzn. Sebastiana i pokazuje mu manometr z moim ciśnieniem  na twinie. Poszło całkiem ładnie, bo Sebik przerywa i pokazuje OK możemy dalej poreczowac. Płyniemy dalej i Bogen skreca w prawo w poprzek burty co umożliwia Łukaszowi przecięcie naszej poręczówki. Dopiero po chwili orientujemy się, że coś jest nie tak. Bogen blokuje kołowrotek i go kładzie na wraku. Musimy wrócić po rozwiniętej poręczówce. Normalnie jest to proste, ale kiedy okazuje się ze przecieta poręczówkę ciągnęliśmy to nie mamy jak wrócić. Pokazuje Bogenowi ze powinniśmy strzelic bojke (teoretycznie). Bogen wie jak płynąć, wiec płyniemy. Chłopaki jednak myśla śe nie wiemy gdzie jesteśmy, a my doskonale wiedzielismy. Sebik pokazuje żeby płynac za nim. Dochodzimy do opustówi  i rozpoczynamy wynurzanie. Wszystko idzie ładnie i spokojnie dopóki Sebik na jednym z przystankow, chyba był na 12 metrach pokazuje mi brak gazu. Podaje mu gaz którym oddycham sam przechodze na plecowy. Bogen ustawia się do nas przodem i asekuruje. Przechodzimy wyżej i robimy kolejny przystanek. Sebik pokazuje „koniec cwiczenia”, chyba było ok. Choć nurek asekurujący powinien trzymać opostówke i jednego z nurkow takiej sytuacji. Ogólnie nurek poszedł bardzo dobrze, tak nam się wydaje bo chłopaki nic nie mówia.

Jedziemy do bazy na krótkie omówienie i obejrzenie filmów. Potem do siebie do hotelu coś zjeść i spać.

 

DZIEN 5

Ostatni dzień naszych kursowych zmagań. Liczymy na ładna pogode która nie dopisywala wcześniej. Jak się potem okazało tym razem pogoda nas nie zawodna. Jedziemy na głębokie nurki na wraki!!

Zaczynamy od tzw. Trałowca czyli wraku niemieckiego poszukiwacza min zatopionego podczas drugiej wojny swiatowej. Głębokość maksymalna przy dnie na wraku to 45-46metrow. Tym razem na plecach mamy „lekki” trimix tzw. psimix, zaś gaz deco to EAN 50. Run time liczymy według Ratio Deco 1:1, BT (bottom time) 25’, max głębokość 45 metrow, DT (deco time) 20’. Robimy sprawdzenie sprzetu na łodzi i omawiamy nurkowanie. Wskakujemy do wodu i spokojnie sprawdzamy jeszcze raz czy wszystko jest okey. Wymieniamy się okeykami i pomalutku schodzimy na wrak. Już na głębokości paru metrów wiemy ze widoczność nas nie rozczaruje i rzeczywiście na wraku czekała na nas 12 metrowa widoczność. Opadamy wzdłuż opustówki i nagle naszym oczom pojawia się wrak. Widzimy działo na dziobie do którego pomalutku się zbliżamy. Tak, już wtedy wiedzieliśmy że będzie tonasze najlepsze nurkowanie. Bogen ogląda działo od wewnątrz czyli zagląda w lufę, a ja się mocno rozglądam żeby znaleźć fajna drogę płynięcia. Po chwili już płyniemy razem kontrolując siebie, bo bądź co bądź robimy tego nurka na zaliczenie. Płyniemy wzdłuż burty i podziwiamy ten fajny wrak na który na pewno wrócimy kiedyś. Te 20 minut czasu dennego mija tak szybko ze nawet nie wiem kiedy jesteśmy przy linie. Zaczynamy wynurzanie i powoli zbliżamy się do 21 metra gdzie mamy się przełączyć na gazy deco EAN50. pokazuje znak zmiany gazów i przygotowuje się do zmiany automatów. Bogen sprawdza mój wąż i pokazuje ok. chwile potem już oddycham EAN50. Bogen też się już przygotował i pokazuje mi waż, który sprawdzam i potwierdzam że to automat od gazu deco. Przełącza się i wyluzowany odkręca zawór od butli. W sekundę potem pokazuje do mnie STÓJ i mocno kręci zaworem butli. Pod nami Łukasz spokojnie filmuje cala sytuacje. Myśląc o najgorszym szykuje się do sytuacji OOA ( Out of Air) bo spodziewałem się kolejnej „zasadzki” naszych instruktorów. Jak się okazało, kolega Bogen miał butle ciągle odkręconą po sprawdzeniu na łodzi. Robiąc przejście na deco gaz sam sobie go zakręcił myśląc ze odkreca. Szybka jego reakcja i spokój dały możliwość rozwiązać problem bez większych emocji. Na górze podekscytowani nurkiem omówiliśmy to co się wydażyło w wodzie. Wiem jedno było super!

IMG_4217.jpg

Zrobienie tych kursow zajęło nam pięć dni i zrobiliśmy w tym czasie 8 nurkowan. Niestety pogoda nam nie dopisała i nie udalo nam się nurkowac na wrakach tyle razy co byśmy chcieli. Na kursie dostaliśmy ogrom wiedzy zaczynając od minimum deco, ratio deco 1:1 a kończąc na technice poręczowania. Poznaliśmy fantastycznych nurków jakimi są Sebastian i Łukasz, ale przede wszystkim super kolegów z którymi do tej pory utrzymujemy kontakt. Czy bym jeszcze raz poszedł na taki kurs? Jasne, że tak. Jednak trzeba być odpowiednio przygotowany zarówno technicznie jak i psychicznie. Nie wyobrażam sobie ludzi z problemami pływalnosciowymi na tym kursie lub z osobami nie sięgającymi do zaworów.

 Kurs pozwolił nam robić bezpiecznie nurkowania głębsze i dłuższe. Otwiera on droge do bardziej zaawansowanych technik nurkowych oraz trudniejszych nurkowan.

Przy okazji chcemy podziękować Sebastianowi i Łukaszowi za wszystko. Dzieki chłopaki i do zoabczenia na wrakach!

Miłych i bezpiecznych nurkowań.

Iwiki/Bogen





Newsletter
Podaj adres e-mail,
na który chciałbyś otrzymywać wiadomości.
adres e-mail::

Zapisz
Wypisz      
Nasi partnerzy





Copyright © www.born2dive.pl 2007-2012 Liczba odwiedzin: 205813
CMS System powered by media-projekt.pl