Informacje
STRONA GŁÓWNA
O nas
Kursy nurkowania IANTD
Kalendarz wyjazdów 2012 r
Galeria Filmów
Bałtyk
Jeziora
Kamieniołomy
Szwecja
Francja jaskinie
Schwalefeld
Egipt
Malta
Chorwacja
Willingen
Relacje
Relacje z wyjazdów
Relacje z kursów
Ekspedycje
Galeria zdjęć
Polska
Niemcy
Egipt
Zdjęcia z kursów
Graf Zeppelin 2010
Budapeszt 2010
Nie tylko nurkowanie
Francja - jaskinie
PSCR TP
Ławica Słupska
Akademik Karpinsky
Majorka 2012
Estremar Francja kwiecień 2012
Kurs GUE Cave 1
  HOME    Relacje z kursów      Kurs GUE Cave 1    

GUE Cave 1

 

Dlaczego w Meksyku? Bo Christoph LeMaillot szkoli głównie tutaj. Dlaczego Chris, bo jak uczyć się to od najlepszych (JJ i David rzadko szkolą na poziomie C1). Chris jest członkiem „training board” w GUE. Jego doświadczenie ponad 3000 nurkowań jaskiniowych gwarantuje, że widział niejedno i z niejednym fuck-upem się zetknął.

Chris jest współwłaścicielem popularnego centrum ZeroGravity, w którym poza nim szkolą: Dany Riordan i Fred Devos. Chłopcy są na tyle znani z solidności, że niejednokrotnie nie tylko nurkowie, ale także instruktorzy jaskiniowi innych organizacji zaglądają tu dla recertyfkowania.

Chris szkoli także we Francji i b. rzadko na Florydzie.

PB0701050001.JPG 

Kurs zarezerwowałem ze stosownym wyprzedzeniem tzn. w marcu. W ten sposób udało się znaleźć lokum w rozsądnej cenie z czystym łóżkiem, bez karaluchów, które w słońcu Karaibów dojrzewają do imponujących rozmiarów.

Dołączyłem do 5-osobowego teamu Kanadyjczyków. I tak spotkaliśmy się w ogrodzie knajpki pod wielce obiecującą nazwą „Dos Chilles” w Puerto Aventuras (prowincja Quintana Roo). Ogromna margarita pozwoliła na szybkie przełamanie pierwszych lodów. Ponieważ przez pół roku poznawaliśmy się via e-mail, jedynym rozsądnym rozwiązaniem było wspólne zanurkowanie przed kursem.

Następnego ranka zaopatrzeni w miejscowego przewodnika odwiedziliśmy cenot systemu Dos Ojos. Od razu okazało się, że żadne nowe uzgodnienia nie są potrzebne. System DIR jest uniwersalny. Wszyscy adepci byli na poziomie T1, a jeden T2 więc tym bardziej szło gładko. Przewodniczka (cave-, tmxinstructor) była zadowolona, my też. Zadowoleni?! No, prawdę napisawszy lepiej było mocno trzymać automat aby nie wypadł z rozdziawionej gęby podczas pierwszego zetknięcia z okolicznościami przyrody

Następnego dnia rozpoczęcie. Zostaliśmy podzieleni na dwa zespoły. Jeden do Chrisa, drugi do Freda.

 

PB0500910001.JPG 

Bez fanfar i zbędnego gadania Chris przystąpił do urabiania ugoru. Taki już ma styl. Nie ma znaczenia z jakim bagażem przychodzisz, zostaniesz potraktowany jak nurkowy niemowlak. Chris, poza kursem miły gość, jest czepialski i wiecznie niezadowolony. Późniejszy wywiad pośród okolicznych nurków uspokoił nas. Tak miało być.

Zawartość kursu, cóż chyba standardowa tzn. jak w wielu innych organizacjach:

- praca zespołowa (sekwencja, podział zadań)

- przegląd przednurkowy wszystkiego, począwszy od zbierania klamotów w bazie (także pomiar woltażu back-upów i światła głównego!)

- komunikacja (konik Chrisa) światłem, kończynami (konkurs: stawiam browara za pokazanie znaków: woda słona, woda słodka)

- style pływackie (tu nowość: poza zmodyfikowanym kraulem jest jeszcze bardziej zmodyfikowany kraul)

- zabawy z poręczówką (głównie z kołowrotka)

- v-drill, s-drill

- OOA w jaskini + utrata maski, kilku masek… Przechodziły z ręki do ręki…itd

- wyjście w całkowitej ciemności, wyjście z OOA, wyjście w całkowitej ciemności z OOA

- 9 typów awarii automatów/zaworów (ostatecznie kończyły się czyimś OOA)

- poszukiwanie zgubionego partnura z i bez szpulki bezpieczeństwa

- poszukiwanie zgubionej poręczówki z i bez szpulki w czarnej masce

- wyciąganie nieprzytomnego partnura (Chris naciskał na częstsze ćwiczenie tego elementu z powodu dysproporcji np. w porównaniu z s-drillem. Jak twierdzi znacznie częściej można spotkać nie/półprzytomnego nurka niż kogoś bez gazu).

- podstawy nawigacji: kompas, budowa jaskini, prąd, głębokość, markery (strzałki, herbatniki) itd. Zakaz wykonywania jumpów, pętli, trawersów, nurkowania od strony syfonu (tylko od strony wywierzyska) na poziomie C1. Dozwolone jedno „T”.

- zarządzanie gazami (bez stejdży, bez deko) tu odmienność: na poziomie C1 zasada 1/6 (tak naprawdę po kalkulacji wychodzi 1/5)

- podstawy geo- hydrologii w zakresie nurkowym

- przyczyny wypadków jaskiniowych wg Axleya i NSS-CDA oraz obecnie (rebreathery, skutery, kozakowanie)

 

Niby żadnych fajerwerków. Dlaczego więc GUE? Bo Chris nie odpuścił nawet na milimetr (Tak! Test pływacki i bezdech też.). Czołgał nas po jaskiniach aż zespół stał się zestrojoną maszyną. Po każdej większej wtopie, np. koleś wskazał mi zakręcony automat jako Ok, nabieraliśmy wrażenia, że obleje wszystkich (cały zespół pracuje, cały jest oceniany), niby nic się nie stało, przed wzięciem do dzioba sprawdziłem co jest co, ale Chris grymasił na serio.

Wszyscy byliśmy pod wrażeniem obecności, a raczej nieobecności instruktora. Od początku powiedział nam, że nie jest członkiem zespołu i po prostu znikał w czerni. Od czasu do czasu wyłaniał się jak duch z całkowitego mroku aby zrobić komuś awarię, ukraść zapasowe światło (najlepiej latarek sześć) itp. Jednocześnie maksymalizował bezpieczeństwo nowicjuszy w nowym środowisku np. po gmeraniu zaworami zawsze odkręcał co zakręcone i wymagał samosprawdzenia tego co odkręcił. Bacznie obserwował nasze miny po każdym nurkowaniu poszukując znamion narastającego stresu. Wszyscy na szczęcie od razu zakochali się w jaskiniach i nie mieliśmy z tym problemu.

Podczas kursu odwiedziliśmy jaskinie: system Ponderosa - cenote Eden, Aktun Ha (Car Wash), Taj Mahal (Tajma Ha), system Ponderosa – cenote X-Tabay.

PB0300840001.JPG 

 

PB0300850001.JPG 

 

PB0500900001.JPG 

 

PB0200750001.JPG 

Ostatniego dnia oczywiście egzamin pisemno-testowy.

Uff! Wszyscy zdali. Wszyscy dostali passed na czwórki z uwagą, że piątek nie daje, po prostu, nikomu.

Ostanie słowa błogosławieństwa na nową drogę życia nurkowego: „Please, don’t screw it! This is not an option!”

Kolejnego dnia miły akcent: zaproszenie na C2 we Francji w sierpniu. Hmm… postarzować trzeba w jaskiniach!

 

Uwagi końcowe:

- Margarita rules!

- 3x warto u Chrisa (u Freda też jak wynika z relacji teamu B)

- Yukatan nie musi być drogi pod warunkiem wybrania odpowiedniej pory roku i zadbania o lokum wcześniej (listopad jest ok., ale jeszcze lepsza pora huraganów, które rzadko uderzają w półwysep, tanio wtedy i pusto)

- p-valve to genialny wynalazek! Po każdym nurkowaniu była sesja wiszenia na powierzchni. Chris przemawiał,a ja po cichu odkręcałem…

- kryzę rozdartą w cholerę można pozbierać do kupy nawet w terenie za pomocą kleju UHU i silvertapea i zrobić 100min nurka z przeciekiem do zignorowania – opiszę gdzie indziej z fotką.

 

Okoliczności przyrody postaram się pomału opisywać w stosownym dziale

Kamery nie brałem z powodu nieposiadania świateł, ale zasobniejsi współkursanci mieli taką jedną i może doczekam się filmu, wtedy upublicznię.

Robert





Newsletter
Podaj adres e-mail,
na który chciałbyś otrzymywać wiadomości.
adres e-mail::

Zapisz
Wypisz      
Nasi partnerzy





Copyright © www.born2dive.pl 2007-2012 Liczba odwiedzin: 205813
CMS System powered by media-projekt.pl