Informacje
STRONA GŁÓWNA
O nas
Galeria Filmów
Bałtyk
Jeziora
Kamieniołomy
Szwecja
Francja jaskinie
Schwalefeld
Egipt
Malta
Chorwacja
Willingen
Relacje
Relacje z wyjazdów
Relacje z kursów
Galeria zdjęć
Polska
Niemcy
Egipt
Budapeszt
Zdjęcia z kursów
Graf Zeppelin 2010
3KT 2007r
Basen
Budapeszt 2010
Rescue PADI Ińsko
Nie tylko nurkowanie
Francja - jaskinie
PSCR TP
Ławica Słupska
aktualności

  Baltictech Expedition

Miltitz - kolejne starcie

 

Nastał kolejny sezon w Miltitz, a z nim kilka zmian organizacyjnych. Nasze liczne maile do Udo, z prośbami o podanie terminów nurkowań, jakoś trafiały w próżnię. Teraz wiemy dlaczego. Udo zajął się grą na trąbie, czy czymś takim, jeździ po kraju i daje koncerty… . W każdym razie zerwał związki z kopalnią. Szkoda! Peter został sam i trochę nie ogarnia. Po dłuższej wymianie kolejnej porcji korespondencji jakoś udało się załatwić termin. Wybraliśmy się w nienajgorszym towarzystwie. Razem z nami nurkowała i mieszkała delegacja Balticexplorersów.

W piątkowy wieczór, zaraz po przyjeździe i rozładunku zaatakowaliśmy znowu gospodę o wystroju i klimacie trochę Szwejkowskim a trochę Honneckerowym. Wskazówka zegara stanęła tu gdzieś w latach siedemdziesiątych. Idealne miejsce dla cierpiących na nostalgię za DDR-em czy PRL-em. Uprzejmy właściciel i dobre saksońskie jedzenie oraz genialne piwo rekompensowało nawet zawiesinę tytoniowego dymu

Po powrocie na kwaterę, resztę wieczoru spędziliśmy na nurkowych bajaniach, dziurawieniu suchaczy, instalowaniu p-valvów, smyczowaniu stejdża itp. czarach.

Młodzi gniewni balticexplorersi zażyczyli śniadać o 7.30. Brrrrr! I tak się stało. Nasze stare kości zwlekliśmy kapkę później idąc śladem powiedzenia, że „kto rano wstaje, temu Pan Bóg … odbiera”! Jak się okazało „co nagle, to po diable” bo bramę otwierają i tak o 9-ej. 

 

Swobodnym truchtem zataszczyliśmy górkę sprzętu do hali kopalnianej. Tu miła niespodzianka – jest nowe, obok starego, zejście do jeziorka wejściowego. Nie trzeba już tłoczyć się na rampie.

Nurkowanie 1:

Plan: zejść szybko  i prosto do 57-60m, skręcić w lewo i zobaczyć czy da się przenurkować jakiś nowy odcinek przydennie położonego korytarza.

 

Twin, stejdż z wiatrem dennym, po dwa gazy deko i można pływać. Hooop do wody! W głównym korytarzu zejściowym w 5min nurkowania, około 20m głębokości, kolejna niespodzianka, już nie tak miła. Awaria światła głównego (produkcji firmy, której już nie ma…). Szybkie odpalenie back-upu i chwila przemyślenia: co dalej? Jakoś tknęło mnie i machnąłem wyłącznikiem. Hurra! Działał. Czyżbym jakoś niechlujnie ją włączył. Czas pokazał. Wyłącznikiem bawiłem się około 60 razy tzn. regularnie co 2 min włączając światełko podczas 126min nurkowania… O przyczynach później. Koledzy otoczyli mnie opieką jako „nurka specjalnej troski” i tak najczęściej pływałem w środku teamu.

Zanurzyliśmy się sprawnie aż do 60m z przepinką z pleców na głęboki tmx w stejdżu. Stwierdziliśmy brak kontynuacji korytarza po lewo w części dennej. Popłynęliśmy zatem w prawo dochodząc do okolicy AvH halle.

 

Tu wleźliśmy na krótko do głębokiego, ślepego korytarzyka, który już wcześniej obnurkowaliśmy (max. 65m). Powrót i włuczenie się po korytarzykach w coraz płytszych partiach zajęły nam lwią część dekompresji (ean50, oxy). Zajrzeliśmy do płytkiej części z fundamentami po fabryce silników lotniczych. Woda mętna i jakby taniczna – zupełnie niefajna w porównaniu z poprzednim sezonem. Po wynurzeniu prośba od Petera aby tam nie wpływać, nie mącić i nie sikać. Podobno przepompownia ciągnie wodę na herbatę także zimą…

Popołudnie i wieczór to już standard, pierwszy obiad, drugi obiad, sauna, nawadnianie miejscowym elektrolitem… . Wszystko przeplatane drobnymi poprawkami sprzętu, klarowaniem na dzień kolejny. Gdyby jeszcze nie ta latara. Łatwo wyobrazić sobie moją radość gdy z puszki balastu wylała się woda, podobnie z zapłonnika. Suszenie oczywiście nic nie dało. Moje światełko szlag trafił. Tu cisną mi się na usta wyrazy tyle nieparlamentarne, ile stosowne do sytuacji…

Słowa krytyki skierowałem także we własnym kierunku, jako, że moja gryndzianka leżała naładowana w szafie jakieś 350km od nas. Przeproszę ją i następnym razem jedzie ze mną.

Następne nurkowanie miał zatem uratować set 2 back-upów (produkcji krajowej) i odrobina silver-tapea…

 


Kolejny dzień powitał nas jak zwykle znakomitym śniadaniem, choć po zmianie właściciela przestali podawać kawior.

 

Na miejscu ten sam zestaw czynności. Niewielkie opóźnienie spowodowane wizytą policji. Ktoś stracił część sprzętu. Hmm… Zrobiło się jak w domu… 

Później przyszła dobra wiadomość od Petera – pozwolił zabrać skuter. Nie żebyśmy zamierzali dokonać jakiegoś zmasowanego ataku, tak po prostu, for fun.

 


Nurkowanie 2.

Plan: Tym razem postanowiliśmy pójść nieco płycej. Wycieczka do AvH i dalej schodami do góry tak wysoko jak się uda.

Po secie DL18 na plecy, dwa gazy deko i hooop! Ile radości mieli koledzy widząc mnie ze świeczką… pośród mieczy świetlnych. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pozbawiony mocnego światła nie powodowałem odbicia od drobin przede mną i woda wydała się jeszcze czystsza. W prawdziwy zachwyt wpadłem płynąc w  kierunku AvH. Za mną Marek i Konrad, obaj raczej ze słońcem w dłoni niż z mieczem.

 

Dołem ekipa BaltExpl. rozcinająca ciemności mieczami. Nigdy nie widziałem tam takiej perspektywy. To miejsce naprawdę przypomina katedrę o kilku nawach… Ktoś z agorafobią nie powinien tego oglądać! Pozachwycawszy się ogromem hali zrealizowaliśmy plan płynąc w kierunku tzw. stacji trafo, schodami w górę. Okazało się, że można wynurzyć się jedynie do 25m. Tu trochę filmowania, trochę Markowego wygłupiania na skuterze i znaleźliśmy skrót omijający schody… Powrót do głównego korytarza, a potem długie włóczenie się po kolejnych poziomach. 110min moczenia.

 

Przy okazji przetestowałem ogrzewanie (produkcji firmy która jeszcze jest…) po własnych, licznych naprawach… - grzeje jak samowar. Tak zakończyliśmy akcję Miltitz 2009. 


Szybkie pakowanie, łzy pożegnania i w drogę do domu… Wrócimy tu, ale kiedy? Tyle planów przed nami…

Wkrótce Film Konrada Dubiela z tego wyjazdu. 

Tekst: Robert Narolewski

Zdjęcia podwodne: Leszek Legat

Zdjącia: Marek Cacaj 





Newsletter
Podaj adres e-mail,
na który chciałbyś otrzymywać wiadomości.
adres e-mail::

Zapisz
Wypisz      
Nasi partnerzy





Copyright © www.born2dive.pl 2007-2010 Liczba odwiedzin: 196991
CMS System powered by media-projekt.pl