Lady Diver

 


Nasze niezawodne skafandry i ocieplacze E. Motion Ladies First

W 2014 roku producent suchych skafandrów Santi zrobił prezent płci pięknej i w ich święto, 8 marca, wypuścił na rynek nowe skafandry specjalnie zaprojektowane dla kobiet.

My osobiście jesteśmy w nich zakochane! Skafandry i ocieplacze możemy wybrać w 3 wersjach kolorystycznych(fuksja, limonka i szary), a do każdego zestawu dołączona jest pojemna torba na nasz sprzęt nurkowy, strap do maski i cudowna, ciepła czapka, która na pewno będzie fajnym dodatkiem i będzie się wyróżniać nie tylko na nurkowisku.Santi_torba_Ladies_First

I to co dla nas najważniejsze czyli wygoda i komfort termiczny w każdych warunkach. Skafandry, dzięki materiałom użytym przy ich produkcji są bardzo wytrzymałe,a pojemne kieszenie sprawiają, że każda kobieta zmieści tam wszystko co niezbędne i nawet starczy miejsca na to, co potrzebne jest trochę mniej 😉  BZ400X to zdecydowanie najlepszy i najcieplejszy ocieplacz na rynku, który tworzy znakomity komplet ze skafandrem Ladies First. Santi przygotowało też letni ocieplacz Flex190, wygodny i niezawodny zawsze wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Nowoczesna technologia pozwala na rozciąganie ocieplacza we wszystkich kierunkach.Jest to świetna alternatywa dla tych, dla których najważniejszy jest brak ograniczeń ruchów pod suchym skafandrem, świetna jakość i design.

Zapytaliśmy naszych kobiet co one tak naprawdę myślą o skafandrach Ladies First:

 

„Chyba nie będę oryginalna,ale wciąż jestem zachwycona skafandrem jak i jego serwisem. Jest komfortowy, wygodny- a przede wszystkim szybko reaguje na dodawanie lub upuszczanie gazu by wyrównać ciśnienie. Nie wymaga szczególnej „opieki” ale myślę ze każda użytkowniczka i tak dopieszcza go przed i po nurkowaniu 🙂 ” – Aneta Porada

 

„Skafander Ladies First był moim marzeniem i można powiedzieć, że zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby skafander nie krępował moich ruchów i był niezawodny nawet w ekstremalnych sytuacjach,więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że mój taki właśnie jest. A tak poza tym to jest on po prostu ładny 🙂 Jestem zachwycona moimi ocieplaczami, zarówno BZ400x jak i Flexem190. Ten pierwszy jest niesamowicie ciepły nawet w bardzo zimnej wodzie, za to Flex to najwygodniejszy ocieplacz jaki kiedykolwiek miałam.” – Madzia Saugut


Sprzęt niekoniecznie nudny

Poza pięknymi skafandrami, producenci sprzętu nurkowego przygotowali dla nas, kobiet, różnego rodzaju gadżety, dzięki którym możemy czuć się wyjątkowo i po prostu ładnie gdziekolwiek jesteśmy i gdziekolwiek nurkujemy.

 SKRZYDŁA

Jeśli chcecie, żeby tu też nie było nudno, Halcyon ma na to rozwiązanie. Przedstawiamy skrzydła, które swoimi kolorami zachwycają nie jedną nureczkę, mało tego, Halcyon to światowa jakość dla najbardziej wymagających.

Poniżej dostępne kolory:

3

KOLOROWE WĘŻE MIFLEX

Czarne węże do automatu są nudne, prawda? Kobiety zawsze i wszędzie chcą wyglądać stylowo, więc pod wodą też tak musi być. Wybór w kolorach węży jest ogromny – nie ważne jaki potrzebujesz – niebieski,różowy,fioletowy,biały czy czerwony – mamy je wszystkie! I jeszcze więcej. Poza tym na pewno będziesz rozpoznawalna nad jak i pod wodą. Czego chcieć więcej? Takie węże z pewnością będą pasować do kolorowego skrzydła lub płetw!

węzę do aut

A MOŻE EEZYCUT?

Poza tym, że chcemy wyglądać pięknie, chcemy też aby zawsze było bezpiecznie.  Eeezycut został zaprojektowany tak aby pomimo małych gabarytów bez problemu radzić sobie z przecinaniem lin grubości do 8mm, wszelkich rodzajów taśm i uprzęży oraz żyłek o dowolnej grubości.Najchętniej nurkowie mocują go do paska komputera, głębokościomierza lub zegarka. W ofercie występują dwie możliwości mocowań – na taśmę (pas, lub inne miejsce) i nadgarstek (do komputera nurkowego lub zegarka). Zapewnia to swobodny i szybki dostęp do urządzenia przy minimalnych ruchach. No i przy tym kusi swoimi kolorami!

eezcut

 


Piechcin 2014

Kolejna udana impreza za nami. Nurkowaliśmy i bawiliśmy się w Piechcinie w województwie kujawsko – pomorskim. Nie za daleko, w sam raz na weekendowy wyjazd.

W Piechcinie znajduje się zalany kamieniołom o wyjątkowo przyzwoitej wizurce, woda ma naprawdę turkusowy kolor. Otaczają go stromo opadające ściany, skałki – miejsca, w których żerują ryby, można było oglądać całkiem spore szczupaczki. Jest kilka zatopionych atrakcji dla nurków; mały fiat, żaglówka oraz jacht morski zatopiony na 27 metrach. Cały kamieniołom można bez trudu opłynąć wokół na jednej butli. Miejsce naprawdę interesujące. Dla dzieciaków nurkujących z nami wielką atrakcją była niewielka jaskinia na ok. 4 metrach. Bo muszę tu dodać, że wyjazd był rodzinny, z maluchami i z tymi trochę starszymi, nurkującymi razem z nami.

Zakwaterowanie mieliśmy w samodzielnym domu w gospodarstwie agroturystycznym. Do naszej dyspozycji była duża kuchnia i fantastyczne miejsce do biesiadowania na zewnątrz. Ku uciesze dzieciaków były różne zwierzaki, a w ogrodzie ogromna trampolina, z której korzystały nie tylko dzieci.

No, ale jak to na naszych imprezach kluczowym punktem oczywiście jest nurkowanie. Nie można jednak pominąć części artystyczno – rozrywkowej. Oj, działo się! Pierwszego wieczoru tańce i zabawa. To wszystko dzięki Mario, nasz niezastąpiony DJ, świetnie przygotowany muzycznie i sprzętowo. Hitem był konkurs na taniec w płetwach, oczywiście z nagrodami, jak zwykle. Born2dive ufundowało koszulki Santi dla zwycięzców. Zbyniu, jak zawsze niezawodnie obdarowywał nas świetnymi gadżetami. Dziękujemy Ci Lotto!

Pierwszy dzień przeplatany nurkowo – grillowo upłynął nam nad i pod wodą prawie do wieczora. Po powrocie przygotowana przez wszystkich kolacja przy grillu, było też ognisko, opowieści Kovala z życia wzięte. Kto nie był niech żałuje.

A nad ranem… Ihaaaa!!!! 6 rano pobudka na wesoło zgotowana przez osła mieszkającego w stajni pod naszymi pokojami! Dla jasności osioł budził długo i skutecznie. Potem śniadanko w pełnym gronie i na kamieniołom. Nurkowaliśmy do popołudnia, w domu byliśmy wieczorem.

Nie był to z pewnością nasz ostatni wyjazd w to miejsce. Warto tam wrócić.

Do zobaczenia w Piechcinie!

AC


Babskie intro

No i doczekałyśmy się!

Kolejne dwie dziewczyny już wkrótce zanurkują z nami. Nasza fotografka, Aneczka i Ania z naszego Centrum już po intro. Wszystko poszło doskonale, dziewczyny gotowe do kursu OWD, który rozpoczną lada chwila.

Gratulujemy i czekamy na dalsze kroki. Powodzenia!

AC

 

 



Wyprawa na Bałtyk widziana Okiem Nureczki

Gdynia1

Wakacje zakończyły się fantastyczną przygodą. Czas spędzony w towarzystwie ludzi dzielących tę samą pasję zawsze jest udany. Nurkowaliśmy na wrakach Zatoki Gdańskiej. Dla niektórych z nas były to pierwsze nurkowania w wodach Bałtyku. Wprawdzie to jeszcze nie pełne morze, ale i woda słona i falowanie było. W każdym razie pierwsze koty za płoty!

Piątkowy wieczór. Dojechaliśmy. Cudowna pogoda, ciepło, bezwietrznie. Wyszliśmy razem na pobliski deptak. Było zimne piwo, opowieści i mnóstwo śmiechu. Wiadomo, jak to wśród przyjaciół. No, ale przecież przyjechaliśmy do Gdyni po to by nurkować.

Sobotni poranek. Dość leniwy, mieliśmy mnóstwo czasu na kawę. Pierwsze wypłynięcie nasza rekreacyjna grupa miała zaplanowane dopiero wczesnym popołudniem.

Gdynia2

Łódka pod dzielną nazwą „Sztorm” zabiera nas wreszcie na pierwsze nurkowania. Pogoda nadal bajeczna, zatoka spokojna jak jezioro. Nurkujemy na „Delfinie”. To trałowiec, który zwodowano w roku 1942. Kadłub okrętu wykonano z drewna, co miało go chronić przed magnetycznymi minami morskimi. Okręt spoczywa na głębokości 18m, jest dobrze zachowany, nie ma na nim żadnych niebezpieczeństw. Mnóstwo wrażeń, wszystko poszło gładko. Widoczność naprawdę niezła, mogliśmy cieszyć się wspólnym nurkiem. Woda o temperaturze 18 stopni nie pozwoliła zmarznąć osobom nurkującym w piankach. Wszyscy świetnie sobie poradzili. Tego samego dnia obejrzeliśmy jeszcze wrak dużego ścigacza okrętów podwodnych ORP Groźny o długości 52 metrów. Było co oglądać. Położony podobnie; na 18 metrach. Szczególnie podobała nam się nadbudówka. Wrak naprawdę robi wrażenie, pobudza wyobraźnię. Tu także nurkowanie odbyło się bez najmniejszych problemów. Każdy wiedział co ma robić, świetna organizacja. W naszych zmaganiach pomagał nam dzielny Pan Kapitan; dziękujemy Lechu.

Gdynia4

Sobotni, towarzyski wieczór spędzony w Gdyni był już krótszy, ale równie sympatyczny. Niektórzy z nas nawiązali nowe znajomości, pozdrawiamy serdecznie Anię, Ewę i Radka. Na niedzielę Marek zaplanował nam wypłynięcie na godzinę ósmą.

Warto było wstać przed siódmą. Jako pierwszy mogliśmy podziwiać wrak „Bryzy”, kutra łącznikowego, który spoczywa na około 21 metrach. Zatopiony celowo jako atrakcja dla płetwonurków. Dobrze zachowany z mnóstwem ryb zamieszkujących jego zakamarki. Flądry złapane prosto w rękę dawały się całować w krzywe pyszczki.

Nad zatoką z początku trochę mżyło, ale potem już tylko słońce. Pięknie. Tym razem poczuliśmy całkiem spore falowanie, ale to tylko dodało smaczku naszej wyprawie. Wspaniałe w nurkowaniu na Bałtyku jest właśnie to, że jest tak bardzo nieprzewidywalny. Widoczność raz jest doskonała, czasem jej prawie brak. Do tego pojawiają się prądy, falowania. A czasem jest spokojnie jak w jeziorze. Za każdym razem może być inaczej.

Gdynia3

I takie trudniejsze warunki pojawiły się, gdy Marek zabrał nas na „Kanonierkę”, wrak zalegający nieopodal Helu na głębokości 30 metrów. Był to niemiecki ścigacz okrętów podwodnych, zatopiony w 1945 roku. Tu już było nieco trudniej; falowało, poczuliśmy prądy morskie. Dla większości z nas to nurkowanie było dużym przeżyciem. I ze względu na historię wraku i głębokość, na którą mogliśmy zejść. Byliśmy zachwyceni. Jakby przyjemności było mało, to jeszcze na pokładzie Aneczka rozpieszczała nas ciastem własnego wypieku, mniam!

Gdynia5

Cała wyprawa przebiegła w atmosferze ogólnej wesołości, świetni ludzie, wspaniała pogoda i te wraki… Mamy w zasięgu ręki prawdziwy skarb dla płetwonurków, czekamy na kolejne bałtyckie wyprawy.